Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andreas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andreas. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 lipca 2014

Wybrane nowości wydawnicze we Francji (maj - czerwiec 2014).

Okko, tom 9: Cykl pustki, cz. I (sc. i rys. Hub)

Bezustannie ścigany, Okko postanawia odłożyć swoja katanę i ostatecznie przejść na emeryturę w klasztorze. Nadszedł czas by ujawnić przeszłość człowieka, który stał się najbardziej znanym Roninem imperium Pajan... Kolejny tom samurajskiej serii. Przykładowe plansze można obejrzeć tutaj.

* * *

Wika, tom 1: Wika i wściekłość Oberona (sc. Thomas Day, Olivier Ledroit; rys. Olivier Ledroit)

Królestwem wróżek rządzi książę Claymore Grimm i księżna Titania. Jednak dawny kochanek Titanii, książę Oberon pragnie zdobyć królestwo dla siebie. Gdy klęska jest nieunikniona księżna przekazuje swoje dziecko, wróżkę Wikię, pod opiekę parze rolników. Trzynaście lat później dorosła Wikia udaje się do stolicy kontrolowanej przez Oberona. Tam spotyka młodego Brana, utalentowanego złodzieja i oszusta, który odkrywa przed nią tajemnice miasta. Moce Wikii zaczynają rosnąć, ujawniając jej prawdziwą naturę wróżki... Nowa seria fantasy, według opisu z elementami steampunku, Oliviera Ledroita - specjalisty w tym gatunku. Przykładowe plansze do obejrzenia w tym miejscu.

* * *

Arq, tom 17: Sny 2 (sc. i rys. Andreas)

Kolejny tom trzeciego cyklu serii Arq, doskonale znanej polskim czytelnikom. Przykładowe plansze do obejrzenia na stronie wydawnictwa.

* * *

Notre Dame, tom 2: Ananke (sc. Jean Bastide, Robin Recht; rys. Jean Bastide)

Kolejny tom adaptacji powieści Wictora Hugo. Warto odnotować, że Robin Recht i Jean Bastide pracują również wspólnie nad serią Elryk, której pierwszy tom ukazał się w tym roku na polskim rynku. Przykładowe plansze można zobaczyć w tym miejscu.

środa, 7 listopada 2012

Wybrane nowości wydawnicze we Francji (maj-sierpień 2012).

Koziorożec, tom 16: Widziane z bliska (sc. i rys. Andreas)

Kolejny tom znanej w Polsce serii. Przykładowe plansze do obejrzenia tutaj.

* * *

Rork, tom 0: Duchy (sc. i rys. Andreas)

Od dzieciństwa Samuel widzi duchy i dokonuje małych odkryć dzięki ich pomocy. Aż do dnia kiedy duchy milkną. Rork będzie musiał je odszukać... Długo wyczekiwany zerowy tom flagowej serii Andreasa. Wydanie zawiera sześć dodatkowych plansz z grafikami. Przykładowe plansze można obejrzeć tutaj.

* * *

Rork, Integral 1 (sc. i rys. Andreas)

Wydanie zbiorcze obejmujące pierwsze trzy tomy serii, tom 0 oraz dwie nowele: "Zapomniani" i "Zbawiciele kredy" - łącznie 256 plansz.

* * *

Skarga utraconych ziem, tom 7: Wróżka Sanctus (sc. Jean Dufaux, rys. Philippe Delaby)

Po utraconych ziemiach podróżuje dwójka młodych wojowników łaski - Sill Valt i Seamus. Podczas gdy Sill Valt tropi Lorda Gwineę, Seamus staje twarzą w twarz z Eirellem - niegdyś przyjacielem, a dziś wrogiem.... Kontynuacja znanej w Polsce serii. Przykładowe plansze do obejrzenia tutaj.

* * *

Grand Prix, tom 3: Pożegnanie (sc. i rys. Marvano)

Bohaterami komiksu są Bernd i Rudi, którzy zostają kierowcami rajdowymi. W latach 30. XX w. pasy bezpieczeństwa są absurdalnym pomysłem, wielkie zbiorniki paliwa są wysoce łatwopalne, a każdy zakręt może spowodować śmiertelny wypadek. Ale najgorsze ma jeszcze nadejść. W 1933 r. Hitler zdecydował by stworzyć z dwójki rajdowców nowych bohaterów nazistowskiego reżimu... Trylogia, której wydanie w planach ma ponoć Egmont. Przykładowe plansze obejrzeć można tutaj.

* * *

Noc w Rzymie, tom 1 (sc. i rys. Jim)

Raphael i Sophia żyją razem. Dzień przed urodzinami Raphael otrzymuje pocztą starą kasetę VHS. Odkrywa, że został sfilmowany dwadzieścia lat wcześniej wraz z jedną ze swoich pierwszych kochanek Marie. Oboje przyrzekli sobie spędzić noc swoich czterdziestych urodzin wspólnie w Rzymie, niezależnie od tego co ich spotka w życiu. Następnego dnia dzwoni telefon. Marie. Ten sam głos co dwadzieścia lat temu. Ta sama intonacja, ten sam śmiech. Oczywiście byłoby kompletnym wariactwem rzucić wszystko i jechać do Włoch. Byłoby to głupie i niedojrzałe. Ale czy można oprzeć się głupiej i niedojrzałej obietnicy?... Pierwsza część obyczajowej serii. W planach są dwa cykle. Przykładowe plansze można obejrzeć tutaj.

środa, 8 sierpnia 2012

Wybrane nowości wydawnicze we Francji (luty - marzec 2012).

Arq, tom 15: Księżyc (sc. i rys. Andreas)

Ciąg dalszy perypetii bohaterów umieszczonych w światach równoległych. Trzecia część trzeciego cyklu znanej w Polsce serii. Przykładowe plansze można obejrzeć tutaj.

* * *

Notre Dame, tom 1: Dzień głupców (sc. Robin Recht; rys. Jean Bastide)

Adaptacja powieści Wiktora Hugo "Dzwonnik z Notre-Dame", zilustrowana przez jednego z rysowników serii "Wojna Sambre'ów" Jeana Bastide'a. Pierwsza część serii. Przykładowe plansze do obejrzenia tutaj. Dodatkowo można obejrzeć trailer komiksu.

* * *

Jednorożec, tom 4: Dzień chrztu (sc. Mathieu Gabella; rys. Anthony Jean)

Zakończenie pierwszego cyklu znanej w Polsce serii. Przykładowe plansze obejrzeć można na stronie wydawnictwa.

* * *

Asgard, tom 1: Żelaznonogi (sc. Xavier Dorison; rys. Ralph Meyer)

U Wikingów słowo "skraeling" oznaczało "kalekę od urodzenia", innymi słowy przekleństwo. Mimo to Asgard, wojownik zwany "Żelaznonogim" z powodu swojej stalowej nogi, jest najlepszym łowcą Fjordlandu. Asgard, na pokładzie drakkaru, udaje się w pościg za morskim potworem, który zabija rybaków. Gdy wszyscy toną w lodowatej wodzie, towarzysze podróży bohatera przekonują się, że potwór jest olbrzymim wężem, którego nadejście zwiastuje kres świata wikingów - Ragnarok... Pierwsza część przygodowo-fantastycznej serii. Przykładowe plansze można obejrzeć tutaj.

* * *

Lone Sloane, tom 6: Delirius 2 (sc. Jacques Lob i Benjamin Legrand; rys. Philippe Druillet)

Kontynuacja kultowej serii, a ściślej jej tomu trzeciego z 1973 r. zwanego "Delirius". Barokowa fantastyka nie pozbawiona humoru, z grafiką, która zrewolucjonizowała SF w początkach lat 70. XX w. Komiks stanowi także hołd dla zmarłego w 1990 r. Jacquesa Loba, scenarzysty i przyjaciela Druilleta, który nie zdołał ukończyć komiksu przed swoją śmiercią. Przykładowe plansze do obejrzenia tutaj.

* * *

Wampir z Banares, tom 3: Jądro ciemności (sc. i rys. Georges Bess)

Zakończenie serii, o której pisałem tutaj. Przykładowe plansze można zobaczyć w tym miejscu.

czwartek, 7 lipca 2011

Wybrane nowości wydawnicze we Francji (kwiecień - czerwiec 2011).

Bractwo, tom 1 (sc. Juan Diaz Canales; rys. Jose-Luis Munuera)

Stany Zjednoczone, rok 1863. Trwa wojna domowa. Gdzieś w stanie Indiana grupa mężczyzn i kobiet dzieląc się swoją własnością tworzy małą społeczność próbując wprowadzić w życie komunę. Tak zwane "Bractwo" oparte jest na delikatnej równowadze. Wkrótce pojawiają się podziały, w szczególności po pojawieniu się młodego chłopca odkrytego w pobliskim lesie. Pojawiają się doniesienia o "Potworze", który był widziany od czasu znalezienia chłopca i który zdaje się pilnować chłopca. Do podzielonej już społeczności przybywa grupa żołnierzy... Nowa seria scenarzysty Blacksada i rysownika Navis, spin-offa Armady. Przykładowe plansze można obejrzeć tutaj.

* * *

Siedem, tom 8: Ocaleni (sc. Luca Blengino; rys. Denys)

Kolejny tom serii, w której każdy kolejny album tworzą inni autorzy. Alpy francuskie. Zmylony śnieżycą samochód wjeżdża do tunelu. W aucie jedzie znany neurolog, jego żona i brat. Niedaleko za nimi inspektor Policji ściga parę groźnych kryminalistów. Nieświadomie wszyscy zmierzają w piekielną pułapkę, z ich najgorszych koszmarów... Przykładowe plansze do obejrzenia tutaj.

* * * 

Arq, tom 14: Intruz (sc. i rys. Andreas)

Odkąd Montana zabił Nonaca, pana umysłu, całe życie znika ze świata Arq: rośliny, zwierzęta, ludzie. Wszystko się rozpada, z wyjątkiem tych, którzy przybyli z zewnątrz. Dlatego Travis, Alanna, Julian, Laura i Montana przeżyli, ale na jak długo? Podczas gdy jedni uważają, że potrzebny jest nowy pan umysłu, inni chcą dostać się do realnego świata... Kilka plansz można obejrzeć na stronie wydawnictwa.

* * *

Zabójca, tom 9: Nieuczciwa konkurencja (sc. Matz; rys. Luc Jacamon)

Kolejny tom sensacyjnej serii, którą w planach ma wydawnictwo Taurus Media. Cała seria traktuje o losach profesjonalnego zabójcy z jego własnej perspektywy. Czytelnik śledzi jego myśli, odkrywa szczegóły jego życia poprzez "flashbacki", słucha jego monologów, przyzwyczaja się do nieubłaganej logiki samotnika i prawie mu współczuje... W tym miejscu można obejrzeć przykładowe plansze z tomu siódmego.

* * *

Sambre, tom 6: Widok na morze z Czyśćca... (sc. i rys. Yslaire)

Długo oczekiwana kontynuacja serii głównej Sambre (tom piąty ukazał się we Francji 8 lat temu). Maj 1857 r. Na pokładzie statku przewożącego skazańców transportowanych do Cayenne znajduje się Julia. Statek tonie lecz Julia, mimo łańcuchów, przeżywa... Dziesięć plansz można obejrzeć tutaj.

Wybrane nowości wydawnicze we Francji (styczeń - marzec 2011).

Niestety ostatnio na łamach magazynu KZ przestały się pojawiać omówienia wybranych nowości na rynku francuskojęzycznym (a przynajmniej od pewnego czasu nie potrafię ich znaleźć na stronie magazynu). To dało mi asumpt do chwilowego przebudzenia pogrążonego od dawna w głębokim śnie bloga. Spojrzenie na nowości jest jak zwykle bardzo wybiórcze i subiektywne. W drugiej odsłonie nowości w okresie od kwietnia do czerwca 2011 r.

Koziorożec, tom 15: New York (sc. i rys. Andreas)

Po burzliwych przejściach Koziorożec wraca do domu. Budynki wciąż są na miejscu, lecz brakuje w nich poszczególnych części, które prawdopodobnie znalazły się w innym wymiarze... Według opisu tom 15 stanowi kluczowy moment zwrotny w całej historii, mający związek z przepowiednią związaną z prawdziwym imieniem bohatera. Kilka pierwszych stron komiksu można obejrzeć tutaj.

* * *

Aspic, detektywi tajemnic, tom 2: Złota wada (sc. Thierry Gloris; rys. Jacques Lamontagne)

Seria traktuje o perypetiach detektywa i badacza niewyjaśnionych zjawisk Auguste'a Dupina oraz jego ekstrawaganckiej asystentki Flory Vernet. Akcja osadzona została w Paryżu XIX w. Osiem plansz z tomu pierwszego można obejrzeć tutaj.

* * *

Odźwierny, tom 4: Ugryzienia z przeszłości (sc. Yves Sente; rys. Francois Boucq)

Czwarty tom sensacyjnej serii znanych w Polsce autorów. Vince zastanawia się dlaczego jego podobno nieżyjący brat, cudownie "zmartwychwstał", żyje od 10 lat i przebywa na jachcie liderów "Nowej Świątyni". Kilka pierwszych stron można obejrzeć tutaj.

* * *

W.E.S.T., tom 6: Seth (sc. Xavier Dorison i Fabien Nury; rys. Christian Rossi)

Przywrócona do życia Megan, córka Mortona Chapela, została opętana przez demona Setha. Morton wie co to oznacza - matka Megan przeszła przez to samo. Morton wie także, że jego córka jest wielkim niebezpieczeństwie a jedynym sposobem na zabicie demona jest złożenie ofiary... Dziesięć plansz do obejrzenia tutaj.

* * *

Strażnicy, tom 3: Kwiecień 1915, Ypres (sc. Xavier Dorison; rys. Enrique Breccia)

Alternatywna, steampunkowa wersja wydarzeń z I wojny światowej. Podczas gdy morderczy konflikt utknął w miejscu, pojawia się strażnik nowego gatunku - Pegaz ze skrzydłami ze stali, wirujący w powietrzu przez ponad 100 sekund. Ze swojej strony Niemcy wynajdują nową broń. Do starcia dojdzie w kwietniu 1915 r. pod Ypres w Belgii. Przykładowe plansze do obejrzenia tutaj.

piątek, 17 grudnia 2010

Top 10 za 2010 r. i słów kilka o plebiscycie "Komiks Roku".

Jak widać, ostatnio blog znajduje się w stanie głębokiej hibernacji. Mimo to znów nie mogłem sobie odmówić zaprezentowania mojej osobistej dziesiątki najlepszych komiksów mijającego roku. W tym miejscu muszę poczynić jedno zastrzeżenie. Na dzień dzisiejszy serwisy komiksowe informują o jeszcze jednej zbliżającej się na dniach premierze. Mowa o x2 Grzeszkiewicza i Cybulskiego. Największy problem stanowi mikroskopijny nakład, nawet jak na realia rynku. Strzelam, że te całe 100 egzemplarzy wyprzeda się najpóźniej w ciągu miesiąca od premiery. W związku z tym, jeżeli nie będzie dodruku, to mało prawdopodobne jest, żebym w ogóle przeczytał ten komiks. Tak jak pewnie większość regularnych czytelników, zakupy robię przez internet, a najbliższe, wobec stagnacji Egmontu na początku 2011 r., będę robił pewnie najwcześniej w lutym.  Wspominam o tym komiksie, bo już sama strona graficzna sprawia bardzo dobre wrażenie. Kto wie, czy komiks ten nie zamieszał by w poniższej dziesiątce...

Jeszcze tylko słowem objaśnienia, w nawiasie kolejno: autorzy, wydawnictwo i przyznane przeze mnie punkty według Polterowej skali od 0,5 do 10.

1. Arq tom 2 (sc. i rys. Andreas; Egmont Polska; 10/10). Miejsce pierwsze nie powinno być raczej dla nikogo niespodzianką. Ale nawet abstrahując od moich osobistych preferencji  i sympatii, wszyscy podkreślają, że drugi integral jest lepszy od pierwszego. Każdy z tych sześciu pojedynczych albumów jest inny ale każdy  równie doskonały. Co jest uderzające w twórczości Andreasa to połączenie z pozoru dwóch wykluczających się elementów - łatwości odbioru przy jednoczesnym poszukiwaniu nowych możliwości jakie daje komiks jako gatunek, a ściślej - jakie daje jego forma.

2. Szninkiel (sc. Jean van Hamme, rys. Grzegorz Rosiński; Egmont Polska; 10/10). Klasyk komiksu i Rosiński w najlepszej formie. Tegoroczne wznowienie to, bagatela, pierwsze od 22 lat wydanie z oryginalnymi kolorami czyli czarno-białe. Przy tym z pełną świadomością pomijam tutaj wydanie Egmontu  z naniesionymi przez Grazę kolorami i podzielone na trzy części. Szkoda tylko, że Szninkle zostały przemianowane na Szninkiele. Rozumiem, że tak jest pewnie bardziej poprawnie. W końcu Szninkiele to takie zwierzaczki jak... jelenie lub daniele.

3. Rewolucje: Dwa dni (sc. i rys. Mateusz Skutnik; Mroja Press; 8,5/10). Jedyny polski komiks na liście i zasłużone miejsce na podium. Tym razem dwie krótkie historie, których motywem przewodnim są, najkrócej pisząc, paradoksy czasowe. i zapętlenia. Zresztą w poprzednich tomach Rewolucji Skutnik nie raz dawał wyraz swojemu zainteresowaniu tymi rozwiązaniami, zabierając czytelników we frapujące podróże. Dwa dni to w istocie tylko krótki, aczkolwiek bardzo miły, przystanek na trasie linii Rewolucje. Jak można wywnioskować z  bloga autora, kolejna część cyklu już powstaje. Trzymam kciuki za rychłą premierę.

4. Skład główny (sc. i rys. Regis Loisel i Jean-Louis Tripp; Egmont Polska; 8,5/10). Bardzo ciepła, obyczajowa opowieść o życiu mieszkańców kanadyjskiej wsi z początków XX w. Autorom umiejętnie udało się ominąć niebezpieczeństwa, które niesie ten typ historii - tani melodramatyzm i zwyczajna nuda. Komiks nie jest szczególnie przełomowy czy odkrywczy, jednak jego lektura dostarcza wiele satysfakcji. Między innymi ze względu na świetne rysunki autorów.

5. Animal'z (sc. i rys. Enki Bilal; Egmont Polska; 8,5/10). Bilal niezmiennie w wysokiej formie. Postapokaliptyczna przypowieść z proekologicznym przesłaniem została zilustrowana po mistrzowsku, jak to na autora tradycyjnie przystało. Bilal jest jak dobre wino - im starszy tym lepszy. Przynajmniej graficznie. Jak donosi Polter, już w styczniu ukazać się ma druga część komiksu, fabularnie stanowiąca jednak odrębną całość.
 
6. Super Pan Owoc (sc. i rys. Nicolas de Crecy; timof i cisi wspólnicy; 8,5/10). Autor tym razem w nieco słabszej formie niż w Dziadku Leonie, tym niemniej to wciąż ten sam de Crecy. Mamy więc całą masę groteskowego humoru i odrobinę refleksji nad ludzką naturą. Ze względu jednak na specyfikę stylu autora, komiks prawdopodobnie nie wszystkim się spodoba.

7. Krzyk ludu (sc. i rys. Jacques Tardi; Egmont Polska; 8/10). Pierwszy w Polsce komiks autorstwa długo wyczekiwanego francuskiego klasyka Jacquesa Tardi'ego. Zaletami tego komiksu są niewątpliwie rysunki. Tardi to bezpośredni "spadkobierca" wypracowanego przez Herge'a stylu ligne claire. Styl ten Tardi doprowadził prawie do perfekcji. Kolejnym plusem albumu jest sama tematyka i dbałość o historyczne odwzorowanie wydarzeń. Komiks ma też jednak wady. Przede wszystkim zwraca uwagę nie najlepsze rozpisanie scenariusza na dialogi i kadry. Z tego względu momentami komiks czyta się ciężko i niezbyt płynnie. Razi też nachalność ideologiczna autora książki, na szczęście tylko w przedmowie.

8. Sandman: Senni łowcy (sc. i rys. P. Craig Russell; Egmont Polska; 8/10). Tak jak pozytywnym zaskoczeniem rok temu była dla mnie komiksowa adaptacja Koraliny Russella, tak w tym roku podobnie zaskoczyli mnie Senni łowcy. Graficzny styl autora można lubić lub nie, ale Russellowi trzeba oddać, że  jest doskonałym adaptatorem książek Gaimana. Poza tym sama historia stworzona oryginalnie przez Neila Gaimana jest klasycznie baśniowa, co dodaje jej uroku i pozwala czytelnikowi choć na chwilę poczuć się jak dziecko.

9. Blacksad: Piekło, spokój (sc. Juan Diaz Canales, rys. Juanjo Guarnido; Egmont Polska; 8/10). Cóż, w każdym dotychczasowym tomie Blacksada kilka elementów stało zawsze na najwyższym poziomie -  mimika, odwzorowanie ruchu postaci i klimat opowieści. Na szczęście nic się w tym względzie nie zmieniło. Natomiast scenariuszowo komiks nigdy mnie nie porywał. I tym razem także nie jest inaczej.

10. Liga niezwykłych dżentelmenów, Stulecie cz. 1: 1910 (sc. Alan Moore, rys. Kevin O'Neil; Egmont Polska; 8/10). Niewątpliwie najsłabsza z dotychczas wydanych w Polsce Lig. Ponieważ całe Stulecie liczyć ma sobie trzy części, można żywić nadzieję, że w późniejszych tomach będzie lepiej. Tym niemniej styl Moore'a wciąż jest niezmiennie charakterystyczny. Wychodzi na to, że o czym by Moore nie pisał, i tak wyjdzie z tego dzieło co najmniej przyzwoite. Dla mnie przynajmniej nie liczy się "o czym" jest komiks, liczy się natomiast "jak jest napisany".

W dziesiątce znalazło się siedem komiksów z Europy, dwa z USA i jeden z Polski. Najwięcej tytułów pochodzi z wydawnictwa Egmont. Po jednym tytule wprowadzili Mroja Press i timof i cisi wspólnicy. Tym razem nie ma żadnego komiksu z Kultury Gniewu.

* * *

Z ostatniej chwili. Właśnie rozpoczęło się głosowanie w plebiscycie Komiks Roku. Jakież było moje zdziwienie, gdy wśród pięćdziesięciu wytypowanych tytułów nie dostrzegłem komiksu, który  umieściłem na pierwszym miejscu mojej listy, czyli drugiej części Arq (na Szninkla można machnąć ręką, bo to wznowienie). W tym miejscu powstaje zasadnicze pytanie o sens takiego głosowania. Czemu tak naprawdę ma ono służyć? Znając jako tako internetowe środowisko miłośników komiksu, na pewno plebiscyt ten nie ma na celu wytypowania jaki komiks jest najpopularniejszy wśród czytelników ani temu, który komiks czytelnicy uważają za najlepszy. Efektem plebiscytu z tak skonstruowanymi zasadami może być co najwyżej elitaryzacja niektórych komiksów na rynku, który i tak jest już maleńki i cały czas się kurczy oraz dzielenie czytelników na lepszych i gorszych. To tak, jakby wytknąć czytelnikom, że te komiksy, które czytają nie są tak naprawdę wartościowe. Skoro to ma być wybór krytyków, to niech sami krytycy wybiorą w swoim gronie, ich zdaniem, najlepsze komiksy. Tak było by uczciwiej. Zamiast tego, organizatorzy postanowili "zalegalizować" wybór krytyków, rękoma internautów. Autentycznie, cel tego plebiscytu pozostaje dla mnie zagadką.

Chciałbym w tym miejscu zaznaczyć, żeby nie było nieporozumień, że nie dziwi mnie wybór poszczególnych redaktorów, z którymi zresztą często się zgadzam (vide Marek Turek i Maciej Reputakowski). Każdy przecież ma swój własny gust i preferencje. Dziwi mnie natomiast sama formuła plebiscytu.

Żeby też nie było, że tylko marudzę nie wnosząc nic konstruktywnego, przywołam przykład całkiem dobrze przemyślanego plebiscytu. Mam tu na myśli nagrody "K", które pewnie część czytelników pamięta. Głosowanie polegało po prostu na typowaniu konkretnych komiksów czy autorów. Jedynym ograniczeniem była data wydania. Głosowanie było jednoetapowe, jednak dobrym pomysłem mogłoby być także podzielenie głosowania na dwa etapy - tajne zgłaszanie kandydatów przez każdego chętnego i następnie jawne głosowanie z iluś tam komiksów, które uzyskały największą liczbę głosów (być może nawet  coś podobnego funkcjonowało w którejś z odsłon nagród "K"). Takie rozwiązanie nie miałoby wad, które niestety ma plebiscyt na Komiks Roku.

czwartek, 29 kwietnia 2010

wattmanworm.

Miła wiadomość dla wszystkich miłośników twórczości Andresa. Ukrywający się pod nickiem wattmanworm autor rozpoczął mikroblogowanie na twitterze. Można zadać pytanie (także po angielsku), pochwalić, zganić, a nawet zaprosić autora by odwiedził jakąś imprezę komiksową w Polsce! Na twitpicu natomiast podziwiać można całkiem pokaźną liczbę najnowszych, niepublikowanych wcześniej grafik, w tym m.in. proces twórczy. Sam nie mam (jeszcze) konta na twitterze ale odpowiedni link ląduje na prawej belce.

* * *

W nawiązaniu do wieści powyżej, już 5 maja do szerokiej dystrybucji we Francji trafi trzynasty tom Arq zatytułowany Détectives, otwierający trzeci i jednocześnie ostatni cykl serii. Album wyróżnia się oryginalnym formatem (czego można się było spodziewać) i czarno-białą kolorystyką w środku. Przykładowe plansze do obejrzenia na stronie wydawnictwa.


* * *

W ramach ogłoszeń, ostatnio jestem bardzo zawalony pracą i zwyczajnie nie mam czasu na blogowanie. Stąd właściwie brak aktualizacji. Jeśli znajdę więcej czasu zamierzam przybliżyć przynajmniej jednego autora, który dziwnym trafem nie doczekał się w Polsce jeszcze żadnej publikacji...

piątek, 5 marca 2010

"Wciąż mam tendencję do karykatury".

Buszując ostatnio w sieci, natknąłem się na wywiad z Andreasem przeprowadzony z okazji wydania w 2006 r. one-shota Quintos (hiszp. "Piąty"). Wywiad pochodzi ze strony wydawnictwa Dargaud i, o ile niczego nie przegapiłem, jego tłumaczenie nie znalazło się jak dotąd na angielskojęzycznej stronie Dossier Andreas. Poniżej przedstawiam swoje amatorskie tłumaczenie tegoż wywiadu.

Jesteś autorem dwóch, wciąż kontynuowanych, serii - Koziorożca i Arq. Skąd wziął się pomysł na one-shota? Jaka jest geneza jego powstania?

Od jakiegoś czasu Isabelle Cochet i ja szukaliśmy okazji do wspólnej pracy nad projektem, który wykraczał by poza jej rolę kolorysty. Co więcej, poza moimi dwiema seriami, które zabierają mi dość dużo czasu, mogę wciąż robić inne rzeczy. To bardzo ważne.

Historia komiksu dzieje się w czasie hiszpańskiej wojny domowej. Co skłoniło Cię do osadzenia jej właśnie w tych czasach?

Przede wszystkim chciałem opowiedzieć historię przy pomocy postaci. Użyć hiszpańskiej wojny domowej jako tła, zebrać razem ludzi różnej narodowości i pochodzenia i wyizolować ich od reszty świata. Takie rozwiązanie stało się oczywiste.

Czy osadzenie historii w czasach wojny było ważne?

Tak, ponieważ musiałem wybrać czasy, gdy zasady są odmienne. Śmierć w czasach wojny jest bardziej akceptowalna. Musiałem także umieścić moich bohaterów w ekstremalnej sytuacji, w której ujawniają swoje zamiary. Za polityczną zasłoną ujawniają się bardziej osobiste pobudki, często różne ideały i przyczyny oporu. Z biegiem czasu i sytuacji motywy ulegają zmianie i niekoniecznie są tymi samymi co z początku. To jest to co chciałem bardziej osiągnąć niż opowiadać historię przez duże H.

Wrażenie robi bogactwo charakterów, tak odmiennych od narodowych stereotypów.

Narodowość oczywiście odgrywa pewną rolę. Ale próbowałem polegać na zestawie znanych mi charakterów, bez konieczności myślenia w kategoriach przynależności narodowej. Właśnie dlatego wszyscy oni mówią po francusku, nie mają akcentu, nie używają żadnych idiomów. Narodowość naprawdę nie była kwestią kluczową, poza osadzeniem fabuły w określonych czasach. Historia albumu opowiada o indywiduach, które powinny stworzyć zgrany zespół ale tego nie robią.

Pomimo bezmiaru krajobrazu mamy tu do czynienia z zamkniętą sceną. Tak bardzo, że wróg, czy to niemiecki czy hiszpański, jest rzadko widywany. Czy to świadomy wybór?

Tak, to jest całkiem zamierzone. Na pewnym etapie myślałem nawet żeby nie umieszczać żadnych wrogów. Ale takie rozwiązanie byłoby zbyt dosłowne, zbyt czyste i byłoby prostym zabiegiem stylistycznym. Jako że chciałem pozostać przy historiach ludzi, potyczki musiały się znaleźć. Ważne było także pokazanie niebezpieczeństwa faszyzmu. Mimo to zarówno w niemieckich jak i hiszpańskich szeregach byli także niekoniecznie źli ludzie.


Odnośnie grafiki, czytelnikom nie obeznanym z Twoją twórczością, Twój styl sprawia wrażenie niezbyt realistycznego.

Prawda. Wciąż mam tendencję do karykatury, ponieważ tak zostałem nauczony. Byłem głupi i styl Franquina był tym, do którego zmierzałem. Tak było do momentu aż ktoś zwrócił mi uwagę, że moje historie nie były w ogóle zabawne a złowieszcze. Więc przeszedłem na bardziej realistyczny styl. Jednakże wciąż sprawia mi radość syntetyzowanie i upraszczanie rysunku. To także pozwala mi zachować dozę samokrytyki i nie brać tego tak na serio, co przy rysunku zbyt realistycznym może nie mieć miejsca. W opowieści takiej jak  Quintos, sama fabuła nie jest zbyt dramatyczna ale nie ma też w niej wiele humoru. Ten styl pozwala mi także rysować bardziej efektywnie i bardziej dynamicznie. Według mnie Koziorożec jest bardziej realistyczny; Quintos stał się okazją do wyczyszczenia mojej kreski.

W albumie po raz kolejny pokazałeś znakomitą wprawę w prowadzeniu narracji.

Z tego punktu widzenia jestem pod wpływem bardziej amerykańskiej niż franko-belgijskiej szkoły. Dla mnie historia jest najważniejsza w komiksach. Jest taki czas pomiędzy powstaniem scenariusza i rysunków, w którym zadajemy sobie wiele pytań: Jak to będzie wyglądać z punktu widzenia czytelnika? Jak ja chcę, żeby to wyglądało? Którą drogą podąży oko przez planszę? itd. Takie rzeczy mnie motywują i zawsze staram się iść dalej przy zastosowaniu skromnych środków, którymi dysponuję. Ponieważ zasadniczo jedyne co trzeba zrobić to opowiedzieć historię i dobrać odpowiednie rysunki by służyły historii.


Jak Ci się pracowało z Isą Cochet?

Absolutnie nalegałem aby jako autorzy rysunków widnieli Andreas i Isa Cochet ponieważ Isabella bardzo rozszerzyła zakres pracy kolorysty. Dałem jej szkielet, który ona rozszerzyła o wszystkie kwestie dotyczące klimatu, dnia i nocy, ciemności i światła.To jest wyłącznie jej praca, co do której nie dawałem żadnych wskazówek. I to zadziałało - prawdopodobnie bardziej niż gdy nakładam kolor sam. Jestem naprawdę zachwycony rezultatem.

 

piątek, 18 grudnia 2009

Top 10 za 2009 r. i podsumowanie roku.

Ponieważ rok zbliża do końca a już przeczytałem wszystko to co chciałem i lubię wszelkie listy przebojów tudież podsumowania więc stworzyłem prywatną, zupełnie subiektywną, dziesiątkę największych przebojów mijającego roku (w nawiasie kolejno autorzy, wydawnictwo i przyznane przeze mnie punkty według Polterowej skali od 0,5 do 10).

1. Arq (sc. i rys. Andreas; Egmont Polska; 10/10). Andreas to mój ulubiony autor więc na pierwszym miejscu nie mógł znaleźć się inny komiks niż Arq. Oprócz przygodowo-fantastycznej historii czytelnik znajdzie tu jak zwykle u Andreasa masę niekonwencjonalnych rozwiązań formalnych, odważnych perspektyw i zbliżeń oraz świetne rysunki. Gdyby nie przeczytane za młodu dwa pierwsze Rorki, prawdopodobnie dzisiaj nie czytałbym komiksów w ogóle. We Francji niedawno dobiegł końca drugi cykl, a Egmont właśnie zapowiedział wydanie drugiego integrala w 2010 r.

2. Wieczna wojna (sc. Joe Haldeman, Marvano rys. Marvano; Egmont Polska; 10/10). Wieczna wojna to jeden z tych nielicznych komiksów, który w mojej ocenie przebija swój literacki pierwowzór. Absolutny must have dla każdego, nie tylko dla "regularnych" czytelników komiksów. Wojna w Wietnamie przeniesiona w realia s-f to w istocie bardzo pacyfistyczna historia. Przy tym właśnie w Wiecznej wojnie Marvano osiągnął szczyt swoich graficznych umiejętności. Niestety późniejsze komiksy rysowane przez niego są po prostu graficznie słabsze. Szkoda tylko pomniejszonego formatu i tych "Bykarian".

3. Dzień gniewu: Afrykańskie przygody Giuseppe Bergmana (sc. i rys. Milo Manara; Egmont Polska; 9,5/10). Z jednej strony genialne rysunki Manary, z drugiej zabawa formą, po trzecie (i chyba w tym przypadku najważniejsze) wykład o możliwościach tkwiących w medium jakim jest komiks. To właśnie możliwości formalne czynią komiks jako gatunek wyjątkowym, ba lepszym nawet od filmu. Ale o tym może kiedy indziej. Komiks, mimo że z pozoru może wydawać się zbyt eksperymentalny, jest świetny.

4. Niebo nad Brukselą: [przed]...; ...[po] (sc. i rys. Yslaire; Egmont Polska; 9/10). Yslaire to również jeden z moich ulubionych twórców. Ale nawet pomijając to, Niebo nad Brukselą to mocny, dobry komiks. Moim zdaniem zupełnie niezasłużenie został zmiażdżony przez większość komiksowej krytyki. Całość jest dokładnie przemyślana z punktu widzenia oczywistego przesłania komiksu - świat powinien wstydzić się wojen i okrucieństwa a nie seksu, szczególnie w kontekście ich pokazywania. Minusem są nieco słabsze rysunki.

5. Opowieści Szeherezady (sc. i rys. Sergio Toppi; Egmont Polska; 9/10). Toppi to mistrz krechy i dobrze, że w końcu jego komiks ukazał się w Polsce. Jak to mówią - lepiej późno niż wcale. Graficznie znakomicie i bardzo klimatycznie. Komiks idealnie nadaje się na prezent dla osoby zamiłowanej w grafice - tę można studiować i zachwycać się nią bez końca.


6. Dziadek Leon: Brzydki, biedny i chory. Módl się za nami (sc. Sylvain Chomet, rys. Nicolas De Crecy; Egmont Polska; 8,5/10). Nieco słabszy od poprzedniego tom ale to wciąż bardzo dobry komiks. Tym razem jest mniej zabawnie i bardziej przygnębiająco. Rysunki bez zmian czyli są na najwyższym poziomie. De Crecy rysuje tak brzydko, że aż ładnie. Zwykle nie przepadam za karykaturalnym stylem rysunku ale De Crecy jak mało kto potrafi uwypuklać brzydotę i starość. Jest idealnym przeciwieństwem Manary i między innymi za to lubię jego rysunki.

7. Przybysz (sc. i rys. Shaun Tan; Kultura Gniewu; 8,5/10). Z różnych względów komiks ten prezentuje się wyjątkowo na tle innych komiksów z listy - jedyny komiks niemy, jedyny komiks Kultury Gniewu, gabarytowo największy (format zdecydowanie większy niż A4) i najlepiej wydany. Poza tym, podobnie jak Opowieści Szeherezady ze względu na bardzo dobre rysunki oraz dodatkowo ze względu na jakość wydania także nadaje się na prezent dla osoby ceniącej sobie wysmakowane ilustracje. Niezależnie od tego to dobry komiks, sprawnie posługujący się językiem komiksu.

8. Emmanuelle. Bianca (sc. Emmanuelle Arsan, Guido Crepax, rys. Guido Crepax; Mireki; 8,5/10). O ile Emmanuelle to w sumie zwykły komiks erotyczny o tyle Bianca to utwór wart uznania. Crepax, obok Manary, uchodzi za największego mistrza komiksu erotycznego, tyle że w przypadku Bianci erotyzm schodzi na dalszy plan, a wybijają się elementy formalne, które jak łatwo zauważyć, bardzo lubię w komiksach.


9. Berlin (sc. i rys. Marvano; Egmont Polska; 8/10). Największym problemem tego komiksu jest jego nierówność. Pozytywnie wyróżnia się tom pierwszy, przede wszystkim rysunkami stylowo zbliżonymi do tych z Wiecznej wojny. Poza tym na plus należy policzyć godne podziwu historyczne zgłębienie tematu. Niestety w dwóch ostatnich tomach Marvano rysuje już tak jak w Wiecznej wolności i Dallas Barr czyli w sposób bardziej uproszczony - jak dla mnie po prostu słabiej. Fabuła całości, mimo że nie porywa, to prezentuje się przyzwoicie. Wypadkowa powyższych elementów powoduje, że Berlin to z pewnością coś więcej niż  przeciętniak ale też nie komiks wybitny czy zachwycający.

10. Koralina (sc. i rys. P. Craig Russell; Egmont Polska; 8/10). Dziesiątkę zamyka chyba największa, jak dla mnie, niespodzianka roku. Bardzo lubię twórczość Neila Gaimana szczególnie w jej literackiej formie. Nieco mniej odpowiada mi Gaiman jako scenarzysta komiksowy (być może ze względu na fatalny dobór rysowników). Przeczytałem więc niemal wszystkie książki Gaimana wydane w Polsce. Wyjątkiem jest m.in. Koralina, której do tej pory nie miałem okazji przeczytać. Tym niemniej postanowiłem sięgnąć po jej komiksową adaptację w wykonaniu P. Craig Russella i nie zawiodłem się. Otrzymałem bezpretensjonalną lekturę z pozoru przeznaczoną dla dzieci. Klarowne rysunki i żywe kolory dopełniają całości - solidnej rzemieślniczej roboty.

Niestety nie kupiłem i nie przeczytałem wielu komiksów w 2009 r., w szczególności porównując do ilości jakie kupowałem w ubiegłych latach. Kolejny raz z rzędu wydawnictwem roku jest dla mnie Egmont Polska. Co smutne to właściwie obecnie jedynie wydawnictwo na rynku wydające klasyki i komiksy "środka" z Europy. Jednocześnie największym rozczarowaniem jest, jak wierzę, hibernacja Manzoku.  Przykre jest również milczenie małych wydawnictw - Sutoris i Hella Komiks. Sutoris jak wieść niesie w ogóle zakończyło już działalność. Fajnie, że Kultura Gniewu wydaje Polaków. Co prawda akurat tych, za których stylem nie przepadam ale być może za nimi pójdą także inni autorzy. Trzymam kciuki, mimo że nie dołożyłem swojej cegiełki z portfela. Egmont niestety już jakiś czas temu zarzucił, nie licząc antologii Powstańczej i reedycji, wydawanie polskich komiksów (w sensie - tworzonych w Polsce). Od marca ma to się zmienić. Poczekamy, zobaczymy.

    LinkWithin

    Related Posts with Thumbnails