wtorek, 9 marca 2010

Komiks a film.

Ku mojemu zdziwieniu ale i pewnemu przerażeniu, najczęstszymi słowami z wyszukiwarek prowadzącymi do tego bloga są "definicja komiksu" i "komiks definicja". Po wpisaniu ich w Google jednym z pierwszych odnośników, nawet przed Wikipedią, jest właśnie mój blog, a właściwie ten, jeden z pierwszych, postów. To miłe ale z drugiej strony nie jestem żadnym krytykiem, teoretykiem czy naukowcem zajmującym się tą dziedziną sztuki więc mam świadomość, że ta definicja może być mylna. Mam też nadzieję, że świadomość taką mają także internauci, których odsyła tutaj Google na hasło "definicja komiksu".

W przywołanej notce pisałem także, że komiks, jako gatunek, zbliżony jest najbardziej do filmu, a nie, jak to się może na pierwszy rzut oka wydawać, do literatury. Zarówno film jak i komiks, technicznie rzecz biorąc, składają się z kadrów. W filmie oczywiście zostają one puszczone w ruch z dużą szybkością, dzięki czemu tworzą złudzenie ruchu. Nie inaczej ma się rzecz z komiksem, w szczególności takim, który zrobiony jest przynajmniej dobrze. Podczas lektury komiksu czytelnik ma wrażenie ruchu. Jeżeli ta płynność zostaje zaburzona, świadczy to niestety nie najlepiej o wprawie warsztatowej scenarzysty. Scenariusz w komiksie to bowiem nie tylko napisanie historii i rozpisanie  jej na postacie tak jak na przykład w filmie czy teatrze. W komiksie scenarzysta musi się także zatroszczyć o owe złudzenie płynności, o sekwencyjność i powiązanie między kadrami. Biorąc za przykład produkcję filmu, scenarzysta komiksowy łączy w sobie rolę scenarzysty filmowego i reżysera. Co znamienne, tzw. plany filmowe mają swoje identyczne odzwierciedlenie w komiksach. Kiedyś na ten temat pisał zresztą w którymś z magazynów (zdaje się, że w "Komiksie") Wojciech Birek na przykładzie "Szninkla". Poniżej przedstawiam przykłady praktycznego wykorzystania planów i zbliżeń w komiksach.

Półzbliżenie (Thorgal: Trzej starcy z kraju Aran)

Zbliżenie (Thorgal: Ponad krainą cieni)

Detal (Thorgal: Gwiezdne dziecko)

Plan pełny (Thorgal: Kraina Qa)

 Plan amerykański (Thorgal: Ofiara)

Plan ogólny (Thorgal: Kraina Qa)

Plan daleki (Thorgal: Klatka)

Komiks ma nad filmem jedną zasadniczą przewagę. Scenarzysta komiksowy może kształtować wrażenia czytelnika wykorzystując jeszcze jeden dodatkowy element - kompozycję planszy.  Zarówno poprzez kształt kadrów jak i ich rozmiar oraz relacje względem siebie. Dla mnie jest to zupełnie inny wymiar, zupełnie niedostępny w filmie. Oczywiście w filmie występuje muzyka, o co trudno w komiksie. Na tym polu komiks musi ustąpić filmowi. Przynajmniej na razie. Kto wie, może ktoś wpadnie na pomysł połączenia komiksu z muzyką?

Na razie tylko tyle. Być może w przyszłości coś jeszcze napiszę o związkach komiksu z filmem bo temat jest znacznie szerszy.

14 komentarzy:

Andrzej Janicki pisze...

Brakuje mi tu "planu amerykańskiego",
pomiędzy planem pełnym i półzbliżeniem.

Pharas pisze...

Dzięki za uwagę. Postaram się wyszukać coś odpowiadającego takiemu planowi.

Andrzej Janicki pisze...

To mój ulubiony plan, na 100% ;)

Pharas pisze...

:D

kendo pisze...

Hej, mi się wyświetla obok samych thorgalowych kadrów ten kadr Andreasa z poprzedniego wpisu...:)

Pharas pisze...

Eee, nie mam pojęcia dlaczego. U mnie na kompie w domu i pracy wszystko jest ok. Może coś jest u Ciebie w kwestii zapamiętywania wyświetlanych stron?

Kris pisze...

No i piękna lekcja arkanów komiksowej roboty Ci wyszła:)
Co do muzyki w komiksie, to pamiętam przed laty jak Krzysztof Owedyk wypisał w (wydanej własnym sumptem) "Ósmej czarze" swoje sugestie na temat muzyki, której należy słuchać, podczas lektury jego komiksu. Zdaje się, że był tam wymieniony "Per Gynt" Edvarda Hagerupa Griega. Może to jest sposób?

Pharas pisze...

Co do muzyki to sobie to mogę wyobrazić w ten sposób, że komiks jest naszpikowany jakąś mikroskopijną elektroniką z czujnikami. Gdy otwiera się konkretną stronę (albo dotyka) to czujniki wysyłają jakiś sygnał do komputera czy wieży odtwarzając odpowiednią ścieżkę dźwiękową przewidzianą przez autora komiksu dla danej strony. Takie s-f ale kto wie. :)

Pharas pisze...

P.S.

Dzięki za miłe słowa Kris. :)

adler pisze...

w komiksie sieciowym mozna dodać mp3kę do witryny i grać sobie z głosniczków, słuchawek albo podłączyć wieżę do piecka. zresztą można wszystko- dźwiek? można wyobrazić sobie komiks, który akcję dziejącą się na ruchliwej ulicy okrasza zapętlonym plikiem z dźwiękami miasta, nad morzem- szumem fal i mewami, w nocnym klubie- dyskotekową muzyką. mozna dodać animacje, na sieci są już na wpół animowane komiksy robione we flashu. można dodac różne bajery, jak dymki, które są zwinięte póki nie najedziemy kursorem na planszę. można zerwac z linearną fabułą- komiks w którym czytelnik decyduje o zakończeniu to dość oczywiste i było- w filmach- ale może... komiks, który za kazdem czytaniem rozwija się trochę inaczej? mozna uciec w ogóle od tradycyjnie pojmowanej planszy. możliwości są teraz nieograniczone.
ja akurat uważam, że tradycyjnemu komiksowi bliżej jednak do literatury, ale to inna brocha.

Pharas pisze...

Fakt, komiks internetowy daje nieograniczone możliwości i tutaj muzyka (czy też te eksperymenty, które wymieniłeś) nie stanowią technicznie większego problemu. Gorzej jest z komiksem papierowym. Osobiście męczy mnie czytanie czegoś dłuższego niż kilka plansz z monitora i uważam, że papier jest najbardziej naturalnym nośnikiem dla komiksu. Ale z kolei to też jest odrębny temat.

adler pisze...

może to kwestia monitora? odkąd zmieniłem starą ciężką bańkę, za którą przed laty musiałem oddać nerkę, na płaskiego jak pluskwa lcdka za kilka stówek- wszystko z ekranu czyta mi się o wiele lepiej.
ale tez lubię komiks na papierze. może to te książkowe konotacje- ksiażek czytać z ekranu zupełnie sobie nie wyobrażam. ale, niestety, chyba trzeba się pogodzić ze stopniowym przejściem do matriksa- wydawanie na papierze jest coraz droższe, a w przypadku komiksów tym bardziej, bo o ile książkę zwłaszcza dobrą, mozna wydać nawet jak konspiracyjną bibułę, jak Orwella w stanie wojennym, i nie zaszkodzi to tresci o ile nie popełnimy jakichś rażących błędów; o tyle komiks zazwyczaj nie może się obyć bez starannej- i kosztownej- obróbki, ze względu na grafikę. i tego się nie da przeskoczyć.
na świecie wydawnictwa tną koszty i zmniejszają nakłady, a u nas to w ogóle jest przedsięwzięcie o dyskusyjnej opłacalności.

Pharas pisze...

Co do monitora, to nawet nie o to chodzi. Nie usiądę sobie z monitorem wygodnie w fotelu ani się z nim nie położę. Nie będę czuł pod palcami papieru ani zapachu farby drukarskiej. Sam zresztą wiesz pewnie o co mi chodzi. Pamiętam przy tym, że istnieje ten elastyczny elektroniczny papier czy coś w ten deseń (turu chyba o tym kiedyś pisał) ale nie sądzę, żeby lektura z niego była tak przyjemna jak lektura z prawdziwego papieru.

Pełna zgoda co do tego, że komiks, w odróżnieniu od książki, wymaga większych nakładów ze względu na grafikę. Przy książce faktycznie to nie występuje - może być wydana na jakimś słabym papierze a doznania z lektury nie będą przez to w żaden sposób gorsze. W komiksie nie ma już takiej reguły. Wszystko zależy od rodzaju grafiki.

Na marginesie, przydałaby się w komentarzach opcja cytowania poprzednich komentarzy.

adler pisze...

od tego sa fora, a my się produkujemy w komentarzach zupełnie do tego nieprzeznaczonych:)
w ten papier o którym pisał Turu to tez nie wierzę, to tylko taki lepsiejszy monitor:P nie chodzi tylko o wygodne wylegiwanie się w fotelu, ale przyjemność posiadania albumiku, trejda, kolekcji zeszytów... mania go ich półecze:) ale pewnie kolejne pokolenia czytelników juz nie będą miały takich sentymentów.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails