poniedziałek, 28 grudnia 2009

Rok 2009 na rynku francuskojęzycznym.

Jak co roku Stowarzyszenie Krytyków i Dziennikarzy Komiksowych (ACBD) przedstawiło swój raport za mijający rok.

W 2009 r. wydano 4.863 pozycje, w tym 3.599 nowości, 892 reedycji, 297 art booków i ilustracji oraz 75 esejów. Powyższe stanowi kolejny z rzędu rekord co do ilości wydanych komiksów. Na przykład samych tylko nowości wydano ponad dwukrotnie więcej niż w 2003 r. Zresztą począwszy od 2000 r., w którym ACBD zajęło się analizą rynku, widoczna jest stała tendencja wzrostowa co do ilości wydawanych tytułów.

Wśród nowości największą ich liczbę stanowiły mangi (1.460). Udział dużych wydawców w nowościach wyniósł 1.085 tytułów, a wydawców alternatywnych 784 (chociaż kryteria podziału nie są jasne). Wydano również 270 komiksów z USA. Od 2005 r. na rynku nowości dominują mangi i od kilku lat struktura tegoż pod tym względem wydaje się ustabilizowana.

Szóstka największych grup wydawniczych z ilością wydanych tytułów przedstawia się następująco:
  1. Media Participations (głównie Dargaud, Dupuis, Kana i Lombard) - 586
  2. Delcourt (łącznie z Tonkam) - 482
  3. Gleant (łącznie z Vents d'Ouest, Drugstore i in.) - 413
  4. MC Productions (głównie Soleil) - 380
  5. Panini - 310
  6. Flammarion (głównie Casterman i Fluide Glacial) - 271
U wszystkich powyższych grup daje się zauważyć wyraźny trend wzrostowy, jednakże tylko Delcourt notuje nieprzerwany wzrost liczby wydawanych tytułów od 2000 r. Podobnie ma się sprawa z udziałem w sprzedaży. Co prawda w 2008 r. największy udział miała grupa Media Participations (32,7%) jednak tylko Delcourt może pochwalić się nieprzerwanym wzrostem udziału w sprzedaży w latach 2004 - 2008 (z 5,5% w 2004 r. do 10% w 2008 r.). Na wyniki sprzedaży za 2009 r. przyjdzie oczywiście jeszcze trochę poczekać.

Lista dziesięciu komiksów z największymi nakładami w 2009 r. przedstawia się następująco (z wyłączeniem mang; w nawiasie nakład):
  1. Asteriks, tom 34 (1.200.000)
  2. Blake i Mortimer, tom 19 (500.000)
  3. Happy Sex (380.000)
  4. Le Petit Spirou, tom 14 (330.000)
  5. Lanfeust Odyssey, tom 1 (300.000)
  6. Boule & Bill, tom 32 (300.000)
  7. Les Passagers du vent, tom 6 (250.000)
  8. XIII Mystery, tom 2 (230.000)
  9. Cedric, tom 23 (223.500)
  10. Les Nombrils, tom 4 (200.200)



Nakład aż 36 komiksów przekroczył lub był równy 100.000 egzemplarzy. Wśród mang triumfatorem okazał się Naruto, okupujący pierwsze sześć miejsc z nakładem każdego tomiku wynoszącym 250.000 sztuk.

Największy wysyp komiksów i publikacji okołokomiksowych nastąpił w listopadzie (640 tytułów). Miesiącem "posuchy" okazał się natomiast lipiec (264 tytuły).

Albumem roku, według członków ACBD, został Dieu en personne Marca-Antoine'a Mathieu.



Źródło

Aktualizacja: W uzupełnieniu listy top 10 nakładów, poniżej lista dziesięciu mang z największymi nakładami. Z uwagi jednak, że w 2009 r. wydano po kilka tomów z każdej serii, lista w praktyce ograniczyłaby się do trzech tytułów. Ułożona więc została seriami (w nawiasie nakład każdego tomiku):
  1. Naruto, tomy 40-45 (250.000)
  2. Soul Eater, tom 1 (85.000)
  3. One piece: piete filiale, tomy 49-51 (80.000)
  4. Fullmetal Alchemist, tomy 20-22 (76.000)
  5. One piece: piete filiale, tomy 47-48 (75.000)
  6. Fairy Tail, tomy 4-9 (70.000)
  7. Death Note, tom 13 (65.000)
  8. Soul Eater, tom 2 (65.000)
  9. Soul Eater, tomy 3-6 (61.000)
  10. Dofus, tomy 10-12 (60.000)

środa, 23 grudnia 2009

OK Soda.

Co ma wspólnego Coca-Cola z komiksem? Więcej niż by się mogło wydawać. W 1993 r. koncern Coca-Cola stworzył nowy napój na bazie Coli - OK Soda. Nieco starsi z Was zapewne pamiętają, że wczesne lata 90. były czasem pewnych kontrastów i zawirowań w popkulturze. W muzyce rockowej królował grunge, a niemal każdy nastolatek, który słuchał podobnej muzyki nosił dżinsy z dziurami, flanelową koszulę i martensy, trendy muzyczne wyznaczało MTV, a w telewizji święcił triumfy ugładzony serial Beverly Hills 90210. Nawet skupiając się tylko na Stanach Zjednoczonych można by tak wymieniać jeszcze długo. Na tym tle w głowach speców od reklamy w USA powstał pomysł skierowania kampanii reklamowej do młodych ludzi z tzw. "pokolenia X" - dzieci urodzonych po boomie demograficznym w USA, zmęczonych szufladkowaniem i wielkimi korporacjami, apatycznymi i nastawionymi obojętnie do świata. Samo w sobie zestawienie wielkiej korporacji jaką była (i jest) Coca-Cola z grupą docelową, którą obrali sobie marketingowcy nie wróżyło nic dobrego. I rzeczywiście. Po zaledwie dwóch latach, w 1995 r. produkt został wycofany, zanim zdołał trafić do szerokiej dystrybucji. Testy wykazały znikome zainteresowanie napojem.

Co jednak istotne z komiksowego punktu widzenia, za wizualną stronę kampanii odpowiedzialny był  Charles Burns, w Polsce znany z komiksów Black Hole i El Borbah. Burns zaprojektował  od strony graficznej m.in serię puszek i automat do tychże. Moim zdaniem wyszło to świetnie.



Źródła: 1, 2

I na zakończenie, jako że święta już naprawdę blisko, życzę wszystkim ciepłych i spokojnych świąt. Z tej okazji malutki żarcik. Mam nadzieję, że nikogo nim nie uraziłem ale z połączenia myśli o Bożym Narodzeniu i o komiksie może wyjść tylko jedno. ;-)


piątek, 18 grudnia 2009

Top 10 za 2009 r. i podsumowanie roku.

Ponieważ rok zbliża do końca a już przeczytałem wszystko to co chciałem i lubię wszelkie listy przebojów tudież podsumowania więc stworzyłem prywatną, zupełnie subiektywną, dziesiątkę największych przebojów mijającego roku (w nawiasie kolejno autorzy, wydawnictwo i przyznane przeze mnie punkty według Polterowej skali od 0,5 do 10).

1. Arq (sc. i rys. Andreas; Egmont Polska; 10/10). Andreas to mój ulubiony autor więc na pierwszym miejscu nie mógł znaleźć się inny komiks niż Arq. Oprócz przygodowo-fantastycznej historii czytelnik znajdzie tu jak zwykle u Andreasa masę niekonwencjonalnych rozwiązań formalnych, odważnych perspektyw i zbliżeń oraz świetne rysunki. Gdyby nie przeczytane za młodu dwa pierwsze Rorki, prawdopodobnie dzisiaj nie czytałbym komiksów w ogóle. We Francji niedawno dobiegł końca drugi cykl, a Egmont właśnie zapowiedział wydanie drugiego integrala w 2010 r.

2. Wieczna wojna (sc. Joe Haldeman, Marvano rys. Marvano; Egmont Polska; 10/10). Wieczna wojna to jeden z tych nielicznych komiksów, który w mojej ocenie przebija swój literacki pierwowzór. Absolutny must have dla każdego, nie tylko dla "regularnych" czytelników komiksów. Wojna w Wietnamie przeniesiona w realia s-f to w istocie bardzo pacyfistyczna historia. Przy tym właśnie w Wiecznej wojnie Marvano osiągnął szczyt swoich graficznych umiejętności. Niestety późniejsze komiksy rysowane przez niego są po prostu graficznie słabsze. Szkoda tylko pomniejszonego formatu i tych "Bykarian".

3. Dzień gniewu: Afrykańskie przygody Giuseppe Bergmana (sc. i rys. Milo Manara; Egmont Polska; 9,5/10). Z jednej strony genialne rysunki Manary, z drugiej zabawa formą, po trzecie (i chyba w tym przypadku najważniejsze) wykład o możliwościach tkwiących w medium jakim jest komiks. To właśnie możliwości formalne czynią komiks jako gatunek wyjątkowym, ba lepszym nawet od filmu. Ale o tym może kiedy indziej. Komiks, mimo że z pozoru może wydawać się zbyt eksperymentalny, jest świetny.

4. Niebo nad Brukselą: [przed]...; ...[po] (sc. i rys. Yslaire; Egmont Polska; 9/10). Yslaire to również jeden z moich ulubionych twórców. Ale nawet pomijając to, Niebo nad Brukselą to mocny, dobry komiks. Moim zdaniem zupełnie niezasłużenie został zmiażdżony przez większość komiksowej krytyki. Całość jest dokładnie przemyślana z punktu widzenia oczywistego przesłania komiksu - świat powinien wstydzić się wojen i okrucieństwa a nie seksu, szczególnie w kontekście ich pokazywania. Minusem są nieco słabsze rysunki.

5. Opowieści Szeherezady (sc. i rys. Sergio Toppi; Egmont Polska; 9/10). Toppi to mistrz krechy i dobrze, że w końcu jego komiks ukazał się w Polsce. Jak to mówią - lepiej późno niż wcale. Graficznie znakomicie i bardzo klimatycznie. Komiks idealnie nadaje się na prezent dla osoby zamiłowanej w grafice - tę można studiować i zachwycać się nią bez końca.


6. Dziadek Leon: Brzydki, biedny i chory. Módl się za nami (sc. Sylvain Chomet, rys. Nicolas De Crecy; Egmont Polska; 8,5/10). Nieco słabszy od poprzedniego tom ale to wciąż bardzo dobry komiks. Tym razem jest mniej zabawnie i bardziej przygnębiająco. Rysunki bez zmian czyli są na najwyższym poziomie. De Crecy rysuje tak brzydko, że aż ładnie. Zwykle nie przepadam za karykaturalnym stylem rysunku ale De Crecy jak mało kto potrafi uwypuklać brzydotę i starość. Jest idealnym przeciwieństwem Manary i między innymi za to lubię jego rysunki.

7. Przybysz (sc. i rys. Shaun Tan; Kultura Gniewu; 8,5/10). Z różnych względów komiks ten prezentuje się wyjątkowo na tle innych komiksów z listy - jedyny komiks niemy, jedyny komiks Kultury Gniewu, gabarytowo największy (format zdecydowanie większy niż A4) i najlepiej wydany. Poza tym, podobnie jak Opowieści Szeherezady ze względu na bardzo dobre rysunki oraz dodatkowo ze względu na jakość wydania także nadaje się na prezent dla osoby ceniącej sobie wysmakowane ilustracje. Niezależnie od tego to dobry komiks, sprawnie posługujący się językiem komiksu.

8. Emmanuelle. Bianca (sc. Emmanuelle Arsan, Guido Crepax, rys. Guido Crepax; Mireki; 8,5/10). O ile Emmanuelle to w sumie zwykły komiks erotyczny o tyle Bianca to utwór wart uznania. Crepax, obok Manary, uchodzi za największego mistrza komiksu erotycznego, tyle że w przypadku Bianci erotyzm schodzi na dalszy plan, a wybijają się elementy formalne, które jak łatwo zauważyć, bardzo lubię w komiksach.


9. Berlin (sc. i rys. Marvano; Egmont Polska; 8/10). Największym problemem tego komiksu jest jego nierówność. Pozytywnie wyróżnia się tom pierwszy, przede wszystkim rysunkami stylowo zbliżonymi do tych z Wiecznej wojny. Poza tym na plus należy policzyć godne podziwu historyczne zgłębienie tematu. Niestety w dwóch ostatnich tomach Marvano rysuje już tak jak w Wiecznej wolności i Dallas Barr czyli w sposób bardziej uproszczony - jak dla mnie po prostu słabiej. Fabuła całości, mimo że nie porywa, to prezentuje się przyzwoicie. Wypadkowa powyższych elementów powoduje, że Berlin to z pewnością coś więcej niż  przeciętniak ale też nie komiks wybitny czy zachwycający.

10. Koralina (sc. i rys. P. Craig Russell; Egmont Polska; 8/10). Dziesiątkę zamyka chyba największa, jak dla mnie, niespodzianka roku. Bardzo lubię twórczość Neila Gaimana szczególnie w jej literackiej formie. Nieco mniej odpowiada mi Gaiman jako scenarzysta komiksowy (być może ze względu na fatalny dobór rysowników). Przeczytałem więc niemal wszystkie książki Gaimana wydane w Polsce. Wyjątkiem jest m.in. Koralina, której do tej pory nie miałem okazji przeczytać. Tym niemniej postanowiłem sięgnąć po jej komiksową adaptację w wykonaniu P. Craig Russella i nie zawiodłem się. Otrzymałem bezpretensjonalną lekturę z pozoru przeznaczoną dla dzieci. Klarowne rysunki i żywe kolory dopełniają całości - solidnej rzemieślniczej roboty.

Niestety nie kupiłem i nie przeczytałem wielu komiksów w 2009 r., w szczególności porównując do ilości jakie kupowałem w ubiegłych latach. Kolejny raz z rzędu wydawnictwem roku jest dla mnie Egmont Polska. Co smutne to właściwie obecnie jedynie wydawnictwo na rynku wydające klasyki i komiksy "środka" z Europy. Jednocześnie największym rozczarowaniem jest, jak wierzę, hibernacja Manzoku.  Przykre jest również milczenie małych wydawnictw - Sutoris i Hella Komiks. Sutoris jak wieść niesie w ogóle zakończyło już działalność. Fajnie, że Kultura Gniewu wydaje Polaków. Co prawda akurat tych, za których stylem nie przepadam ale być może za nimi pójdą także inni autorzy. Trzymam kciuki, mimo że nie dołożyłem swojej cegiełki z portfela. Egmont niestety już jakiś czas temu zarzucił, nie licząc antologii Powstańczej i reedycji, wydawanie polskich komiksów (w sensie - tworzonych w Polsce). Od marca ma to się zmienić. Poczekamy, zobaczymy.

    piątek, 4 grudnia 2009

    BWS - suplement, cz. 2 z 2.

    Prezentacji postaci Barry Windsor-Smitha ciąg dalszy. Część pierwsza do znalezienia tutaj.

    Vailant Comics (1991-93)

    W 1991 r. BWS rozpoczął pracę jako dyrektor kreatywny w nowym wydawnictwie Vailant Comics, które przejęło licencje na kilka nieaktywnych postaci z lat 60. i 70. (m.in. Doctor Solar, Magnus, Turok) z wydawnictwa Gold Key Comics. W tamtym czasie postacie te zostały dołączone do oryginalnych serii Vailant Comics takich jak Harbringer, X-O Manowar, Shadowman, Archer & Armstrong, Eternal Warrior, Bloodshot, Ninjak, Rai. BWS pracował bezpośrednio przy seriach SOLAR, UNITY i Eternal Warrior oraz napisał większość z kilkunastu pierwszych odcinków Archer & Armstrong. Komiksy Vailanta okazały się fenomenem sprzedając się w ilości dwóch milionów egzemplarzy samych premierowych zeszytów serii, osiągając tym samym status trzeciego co do wielkości wydawnictwa komiksowego w Stanach Zjednoczonych (zaraz za potentatami na rynku czyli Marvelem i DC). W 1992 właściciele wydawnictwa zaproponowali Barry'emu objęcie funkcji prezesa wydawnictwa po tym jak zwolnili (pomimo braku poparcia ze strony BWSa) założyciela tegoż  - Jima Shootera. BWS wspominał później:
    "Potrzebowali mnie jako figuranta w takim samym stopniu w jakim potrzebowali mnie jako twórcy."
    Wydarzenie to okazało się początkiem końca współpracy z Vailant Comics. Kiedy właściciel wydawnictwa zamierzał zaadaptować na własne potrzeby niechlubne wzorce umowne z Marvela (praca za zatrudnienie) dla BWSa stało sie jasne, że nie może poprzeć takiej praktyki:
    "Gdybym przyjął ich ofertę związaną ze stanowiskiem kierowniczym, byłbym w stałym konflikcie z Massarskym [wydawca]. Nigdy nie pozwoliłbym artyście zrzec się jego praw raz na zawsze. Potrzebowałem uczciwości wobec siebie bardziej niż ich pieniędzy."
    Windsor-Smith stawał się coraz bardziej rozczarowany cynizmem kierownictwa Vailanta:
    "Kiedy zobaczyłem jak Massarsky zaleca się do Joe Quesady wydawało mi się, że [Joe] zajmie moje miejsce. Wtedy zostałbym zwolniony bez żadnego spadochronu i pakietu odpraw."
    Massarsky i Layton wykazali mało skrupułów w pozbywaniu się Jima Shootera. BWS podejrzewał więc, że może być potraktowany tak samo gdy nieuchronnie jego sumienie pokłóci się ze strategią biznesową Vailanta.

    W 1993 r. BWS odszedł z Vailant Comics. Wkrótce potem jego najbardziej podziwiania seria w tamtym czasie Archer & Armstrong była pierwszym tytułem Vailanta tracącym na popularności. Sprzedaż serii zaczęła gwałtownie spadać i publikacja tytułu została wstrzymana. Tuż przed spektakularnym upadkiem wydawnictwo zostało z zyskiem sprzedane Acclaim Entertainment, które zaniedbało publikacji komiksów na rzecz wykorzystywania postaci w grach video.


      Archer & Armstrong #5 (1992)


    Szkic ołówkiem do SOLAR: Alpha & Omega, rozdział 3, s. 4. Tutaj można przeczytać fragment oryginalnego scenariusza Windsor-Smitha do rozdziału 9.


    SOLAR


    Jedna z okładek do Eternal Warrior

    Malibu i Rune (1993-95)

    Po odejściu z Vailant Comics o względy BWSa znów zabiegało raczkujące wydawnictwo. Tym razem było to Malibu Comics, które chciało zatrudnić Windsor-Smitha ze względu na ich linię komiksów Ultraverse. Jego udziałem było stworzenie, razem ze scenarzystą i współzałożycielem wydawnictwa Chrisem Ulmem, postaci złowrogiego wampira zwanego Rune. Umowa z wydawnictwem zakładała, że udział BWSa w postaci wynosił będzie 2/3.



    Akcja serii rozgrywa się wokół pościgu Rune'a za nastoletnimi bliźniakami o supermocach. Tajna amerykańska organizacja zwana Alladin kierowana przez organiczny, odbierający otaczający świat zmysłami superkomputer również jest na tropie bliźniaków. Rune staje się tym samym celem dla Alladina.



    W chwili obecnej nakład RUNE jest wyczerpany. Wydawnictwo planowało zebranie zeszytów w formie TPB jednak w 1994 r. Malibu Comics zostało kupione przez Marvela, a cała linia wydawnicza Ultraverse,  nie wyłączając RUNE, zarzucona. Windsor-Smith namawiał Marvela na publikację wydania zbiorczego jednak bez rezultatu. Jak można się domyślić rozeszło się o kwestię praw autorskich. Jak na ironię RUNE spotkał dokładnie ten sam los co Archer & Armstrong.

    W 1995 r. BWS napisał i narysował specjalny crossover zatytułowany CONAN vs. RUNE #1. Był to jednocześnie pierwszy komiks z Conanem stworzony przez Windsor-Smitha od 1973 r. Komiks został wydany przez Marvela.

    Image i Wildstorm Rising (1995) 

    Po opuszczeniu Malibu Comics BWS został zaproszony do współpracy przez kolejne nowe wydawnictwo Image Comics przy specjalnej linii crossoverów Wildstorm Rising. BWS narysował i pokolorował premierowy odcinek oraz 11 okładek.


    Okładka do StormWatch #22 (ołówek i tusz)


    Okładka do WildStorm Rising #2 zawierająca wszystkie postacie serii (ołówek)

    Barry Windsor-Smith: Storyteller (1995-97)

    W 1995 r. BWS postanowił wydawać nowy magazyn komiksowy zatytułowany Barry Windsor-Smith: Storyteller obejmujący trzy nowe, autorskie serie - The FREEBOOTERS, Young GODS i The PARADOXMAN. Celem było stworzenie magazynu przeznaczonego dla bardziej dojrzałych czytelników. Żaden z trzech komiksów nie jest stricte superbohaterski. The FREEBOOTERS to humorystyczno-przygodowa opowieść osadzona w realiach średniowiecza. Historia Young GODS opowiada z przymrużeniem oka o międzygalaktycznej wojnie pomiędzy dwoma dynastiami i stanowi hołd dla największego idola BWSa - Jacka Kirby'ego. The PARADOXMAN to thriller science fiction traktujący o podróżach w czasie, obcych i postrzeganiu rzeczywistości. W odróżnieniu od dwóch pozostałych komiks nie jest humorystyczny.


    Fragment komiksu Adastra in Africa (1999, spin-off Young GODS , wyd. Fantagraphics Books)

    OPUS i historia najnowsza (od 1999)

    Od 1999 r. wydawnictwo Fantagraphic Books publikuje w formie art booków zebrane ilustracje BWSa z całego okresu twórczości. Dotychczas ukazały się dwa albumy. Publikacja zawiera także autobiograficzną historię Time Rise.


    Okładka OPUS #1 (1999)

    Obecnie BWS pracuje nad komiksem Monsters o imponującej objętości. Do tej pory powstało blisko 300 stron komiksu. Data publikacji nie jest jeszcze znana. Historia komiksu skupia się na losie dwóch amerykańskich rodzin połączonych za sprawą porzuconego nazistowskiego projektu związanego z inżynierią genetyczną, który to projekt zostaje potajemnie reaktywowany przez rząd amerykański. Historię charakteryzuje nieliniowa narracja rozciągnięta w okresie dwudziestu lat po zakończeniu II Wojny Światowej.



    LinkWithin

    Related Posts with Thumbnails